Racjonalna cyfryzacja biznesu w kontekście cyberbezpieczeństwa, ochrony danych i nowych wymogów prawnych
Z najnowszego raportu Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że cyfryzacja staje się jednym z kluczowych elementów strategii rozwoju polskich przedsiębiorstw. Ten stan rzeczy, poza oczywistymi korzyściami, niesie ze sobą także fundamentalne ryzyko: zależność od technologii powoduje, że każda awaria, cyberatak czy brak dostępu do danych mogą sparaliżować funkcjonowanie organizacji. W pogoni za innowacyjnością firmy nie mogą więc zapominać o podstawach: backupie, narzędziach utrzymania ciągłości działania biznesu, testowaniu swojej odporności cyfrowej. To nie tylko racjonalne, ale i konieczne w kontekście wymogów związanych z Krajowym Systemem Cyberbezpieczeństwa (KSC), wdrażającym unijną dyrektywę NIS2.
|
Z TEGO ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
|
Cyfryzacja i bezpieczeństwo muszą być synonimami
Aż 85 proc. firm deklaruje utrzymanie lub zwiększenie wydatków na cyfrowe inwestycje w najbliższych latach – wynika z raportu „Cyfryzacja w sektorze MŚP. Co przyspieszy transformację?”, przygotowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Badanie pokazuje, że transformacja cyfrowa przestaje być domeną największych organizacji, a staje się ważnym elementem strategii rozwojowej firm niezależnie od ich wielkości.
Więcej na: MŚP stawiają na technologie. Raport BGK o stanie cyfryzacji polskich firm
Raport pokazuję, że cyfryzację wysoko lub bardzo wysoko w swojej strategii rozwoju ocenia 63,7 proc. mikroprzedsiębiorstw, 71,5 proc. małych firm oraz 83,5 proc. średnich przedsiębiorstw. Dane te wskazują, że wraz ze wzrostem skali działalności rośnie również świadomość znaczenia nowych technologii dla rozwoju biznesu.
Z drugiej strony, poważny niepokój budzi przygotowanie polskich firm na wyzwania związane z cyberbezpieczeństwem. Aż 55 proc. ankietowanych ocenia cyberodporność swojej organizacji jako zaledwie „średnią”, a 16 proc. wskazuje na poziom „niski”, przy jednoczesnym braku procedur i planów reakcji na incydenty. Jedynie 29 proc. badanych deklaruje wysoką lub bardzo wysoką odporność.
Problem jest tym poważniejszy, że postępująca cyfryzacja biznesu w oczywisty sposób zwiększa jego zależność od technologii – systemów IT, danych, aplikacji. Tak jak niegdyś właściciele firm najbardziej obawiali się pożaru czy nocnego włamania, ubezpieczając się na te okoliczności, tak obecnie listę ich trosk oraz zmartwień otwierają te związane ze sferą cyfrową.
Atak złośliwego oprogramowania, uszkodzenie urządzenia, błąd człowieka, katastrofy naturalne, sabotaż czy dywersja. Lista potencjalnych przyczyn awarii uniemożliwiających uzyskanie dostępu do danych, stanowiących dziś najcenniejsze aktywa firmy określające jej zyskowność i pozycję rynkową, jest bardzo długa.
Oczywiście nie jest możliwe uniknięcie każdego potencjalnego incydentu. Mierzymy się bowiem z wręcz falą cyberataków (w 2025 roku zespoły reagowania na nie zarejestrowały 682 tys. zgłoszeń i obsłużyły 273 tys. incydentów – wzrost o blisko 144 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim). Do tego w arsenale hakerów pojawiają się coraz nowsze narzędzia, często oparte na AI czy zaawansowanej socjotechnice. Należy także uwzględniać zdarzenia losowe, jak chociażby ewentualny blackout czy zwykła, ludzka pomyłka.
Kluczowa w tym kontekście staje się zdolność organizacji do utrzymania działania w przypadku incydentu czy awarii oraz maksymalnie szybkiego powrotu do normalnego funkcjonowania.
Trzy kluczowe pytania do każdego CIO i CISO
„Moja firma jest zbyt mała, by zainteresował się nią haker”, „Nie prowadzę biznesu w strategicznym, ryzykownym obszarze”, „Lepiej zainwestować w bieżącą działalność niż bezpieczeństwo”. Te argumenty od lat służyły wielu firmom do zdejmowania kwestii odporności cyfrowej z listy ich priorytetów.
Tymczasem straty (finansowe, wizerunkowe, operacyjne), jakie niesie ze sobą utrata danych i ciągłości działania biznesu, okazują się często wręcz zabójcze – zarówno dla największych podmiotów, jak i mniejszych organizacji.
W tej sytuacji warunkiem nie tylko rozwoju, ale samego przetrwania przedsiębiorstw jest dziś odnajdywanie się w coraz bardziej innowacyjnym, cyfrowym świecie, w którym najcenniejszą walutą są dane, a priorytetem – ich bezpiecznie przechowywanie oraz ewentualne odzyskiwanie.
Stawia to przez każdym CIO i CISO trzy, fundamentalne pytania, na które odpowiedzi mogą uchronić firmę przed bardzo poważnymi konsekwencjami związanymi z brakiem odpowiednio solidnego systemu cyfrowej ochrony.
Pytanie1. Czy zapewniamy ciągły dostęp do danych i usług?
W coraz bardziej cyfrowym świecie także firmy chcą być jak najbardziej zdigitalizowane, innowacyjne i dostępne. Zaś szybka oraz niezawodna sieć to warunek optymalizacji procesów produkcyjnych czy sprzedażowych, ich kontroli w czasie rzeczywistym oraz stałego kontaktu z konsumentami i całym rynkiem.
Dlatego też upowszechnienie i demokratyzacja technologii 5G oraz infrastruktury sieciowej zarządzanej programowo zasadniczo zmienia reguły gry obowiązujące dotychczas w kierowaniu biznesem – zarówno tym mniejszym (jak sieć butików czy sklep internetowy), jak i większym (duże fabryki albo centra logistyczno-spedycyjne).
Umożliwiają one szybką i niezawodną wymianę informacji między urządzeniami, systemami i operatorami. To zaś skutkuje nieskrępowanym rozwojem technologii związanych z IoT bądź sieciami kampusowymi
Więcej na: SD-Connect – inteligentne sieci, które zmieniają sposób działania firm.
Warto uzmysłowić sobie, że sieci są dziś w biznesie wszystkim – biorąc pod uwagę liczbę urządzeń, użytkowników, aplikacji. Tak ogromna ilość przetwarzanych danych powoduje, że bez sprawnie działającej sieci żadne przedsiębiorstwo nie jest w stanie funkcjonować i budować przewagi konkurencyjnej. To znaczy szybciej pracować, dostarczać produkty bądź usługi, przechodzić z offline do online. Do tego dochodzi element bezpieczeństwa przepływających przez sieć informacji oraz danych. A bez nich nawet najnowocześniejsze aplikacje i systemy nie będą wspierać działalności firmy.
Pytanie 2. Czy jesteśmy w stanie odzyskać dane po incydencie?
Organizacje rzadko mają problemy tylko dlatego, że wydarzył się incydent. Prawdziwy kłopot pojawia się wtedy, gdy po incydencie organizacja nie potrafi wrócić do działania.
Samo wykonanie kopii bezpieczeństwa to dopiero połowa sukcesu. Sztuką jest szybkie i skuteczne odtworzenie danych z backupu i utrzymanie ciągłości biznesu, gdy zajdzie taka konieczność.
Podstawową zasadą jest tzw. 3-2-1-1-0. Oznacza to, że każda organizacja powinna mieć co najmniej trzy kopie swoich danych na co najmniej dwóch nośnikach, z czego jedna musi znajdować się poza siedzibą firmy, a jedna w trybie offline. Liczba zero oznacza efektywną prewencję i brak przykrych niespodzianek w obliczu realnego zagrożenia.
Więcej na: Jak często myślisz o backupie?
Kopie te wymagają jednak stałego monitorowania, testowania, jak również utrzymywania z gotowości do błyskawicznego przekazania klientowi w razie wystąpienia incydentu. Dlatego coraz więcej firm decyduje się na skorzystanie z usług profesjonalnych firm zewnętrznych – zwłaszcza o ugruntowanej pozycji i renomie oraz globalnym zasięgu, umożliwiającym zaangażowanie znaczących środków w ochronę danych przedsiębiorstwa. Środki te oznaczają nie tylko bezpieczne i doskonale chronione centra danych, lecz również dostępność zespołu fachowców obsługujących i testujących kopie zapasowe 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu.
Dzięki takiemu rozwiązaniu firma nie musi już inwestować wielkich środków w infrastrukturę czy kompetencje, gdyż po prostu przekazuje kopie swych danych do przechowywania doświadczonym, profesjonalnym inżynierom pracującym w oddalonych od siebie, nowoczesnych i doskonale chronionych Centrach Przetwarzania Danych. Dzięki temu w każdym momencie możliwe jest odtworzenie pełnych i nienaruszonych danych oraz przywrócenie działania firmy po awarii lub ataku hakerskim. Wszystko po to, aby przedsiębiorca mógł niejako zapomnieć o licznych obowiązkach związanych z testowaniem i zabezpieczaniem kopii zapasowych, skupiając się na rozwijaniu własnego biznesu
Więcej na: Business Backup w 2026 roku. Cyberodporność dla wszystkich
Pytanie 3. Czy wiemy, jak szybko przywrócić działanie biznesu?
Posiadanie już odpowiednio zabezpieczonych i przechowywanych danych pozwala ustalić czas, w jakim należy przywrócić procesy po wystąpieniu awarii RTO (ang. Recovery Time Objective), oraz akceptowalny poziom utraty danych wyrażony w czasie RPO (ang. Recovery Point Objective).
Mówiąc prościej: RPO określa częstotliwość, z jaką powinna być wykonywana kopia zapasowa danych. W zależności od rodzaju działalności biznesowej może okazać się, że taki backup wystarczy wykonać raz na kilka dni, jednak dla wielu branż utrata danych z okresu nawet kilku sekund nie będzie jednak akceptowalna. Natomiast RTO odpowiada na pytanie, ile czasu zajmie przywrócenie stanu systemu sprzed awarii. Tak jak w przypadku RPO, wiele zależy od specyfiki danego przedsiębiorstwa – czas płynie nieco inaczej dla małej firmy księgowej obsługującej jednego, wyrozumiałego klienta, aniżeli sklepowi internetowemu, którego fani, natrafiając na niedziałającą stronę, natychmiast zrobią zakupy u konkurencji.
Więcej na: Disaster Recovery: czyli jak zabezpieczyć ciągłość działania firmy
Ustalenie powyższych parametrów stanowi element czegoś, co powinna już zawczasu opracować każda firma. Mowa oczywiście o Disaster Recovery Plan, czyli procedurę odzyskiwania systemów, danych i usług IT po awarii lub innym poważnym problemie. Takim problemem może być awaria serwera, błąd człowieka, uszkodzenie plików, atak ransomware, utrata dostępu do panelu administracyjnego, błędna aktualizacja CMS-a albo przerwa w działaniu kluczowej usługi. W praktyce DRP to zestaw ustalonych wcześniej procedur, które pokazują, co zrobić, gdy przestaje działać strona, sklep, poczta, serwer, baza danych albo ważna aplikacja biznesowa.
Dzięki temu zespół wie, kto podejmuje decyzje, skąd przywrócić dane, jak poinformować klientów i w jakiej kolejności uruchamiać kolejne elementy systemu.
KSC i NIS2 – czy to będą game changery?
W marcu tego roku została przyjęta nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC), wdrażającą unijną dyrektywę NIS2. Regulacje znacząco rozszerzają katalog podmiotów objętych obowiązkami cyberbezpieczeństwa, nakładając na nie nowe wymagania dotyczące zarządzania ryzykiem, monitorowania incydentów, raportowania oraz odpowiedzialności organizacyjnej.
Choć organizacje mają 12 miesięcy na dostosowanie się do nowych wymogów, eksperci zwracają uwagę, że w praktyce czas ten może okazać się niewystarczający. Nowe regulacje oznaczają konieczność kompleksowego uporządkowania procesów bezpieczeństwa, przeprowadzenia szczegółowej oceny ryzyk, wdrożenia mechanizmów wykrywania incydentów oraz przygotowania organizacji do spełnienia wymogów audytowych i raportowych. W praktyce dla wielu firm będzie to oznaczać transformację podejścia do cyberbezpieczeństwa: z reaktywnego na systemowe i strategiczne.
Nowe regulacje sprawiają również, że cyberbezpieczeństwo i cyberodporność przestają być wyłącznie obszarem technologicznym. Coraz częściej staje się elementem oceny wiarygodności przedsiębiorstwa przez kontrahentów, partnerów biznesowych i instytucje finansowe. Zgodność z wymaganiami cyberbezpieczeństwa jest dziś nie tylko obowiązkiem prawnym, ale także warunkiem uczestnictwa w wielu łańcuchach dostaw i projektach biznesowych.
Nowe regulacje koncentrują się jednak nie na wdrażaniu konkretnych technologii, ale na zdolności organizacji do utrzymania działania mimo wystąpienia incydentu. Dlatego tak ważne jest uwzględnienie wszystkich narzędzi i rozwiązań opisanych w powyższym artykule. DRP, backup, utrzymanie ciągłości działania – to dziś nie ekstrawagancja, ale standard działania każdej poważnej i świadomej cyfrowych ryzyk firmy.


Data publikacji: 31.08.2026







